Barbara Smolińska-Theiss,
Akademia Pedagogiki Specjalnej, Warszawa
A gyermekjogok korczaki eszméje
(Elhangzott 2012. december 10-én a Nincsenek gyerekek – emberek vannak. Janusz Korczak öröksége c. konferencián)
1. Janusz Korczak pierwotnie marzy, żeby zostać pisarzem. Szuka miejsca dla siebie. Nęci go młodopolska maniera literacka. Studiuje medycynę … ale w efekcie wybiera pedagogikę i wychowanie dzieci. Taki wybór nie budził respektu. W swoim pamiętniku pisanym z getta poda – „zdradziłem medycynę dla jakiejś tam pedagogiki”. Zajmowanie się dziećmi, pisanie o dzieciach – to nie było poważne zadanie dla poważnego mężczyzny. Korczak traktował pedagogikę szeroko, dzisiaj byśmy powiedzieli ze zbliżał się do pedagogiki społecznej. Uprawiał publicystykę społeczno-edukacyjną. Jako lewicujący przedstawiciel warszawskich żydowskich elit piętnował nierówności społeczne, podkreślał arogancje bogatych i trudny los biednych, zwłaszcza dzieci. Korczak był znakomitym dziennikarzem – radiowym. Jego słynne radiowe gadaninki gromadziły w tamtych czasach tłumy słuchaczy. Był człowiekiem wyrazistym, rozpoznawalnym ale jednocześnie kontrowersyjnym,. Dla jednych za bardzo żydowski, dla innych za bardzo polski, Dla szacownej profesury zbyt mało akademicki.
Biografia Korczaka pokazuje nam wyraźnie człowieka transgresji, przekraczającego sztywne ramy podziałów, konwenansów. Korczak wykraczał poza swoje czasy. Nie pasował także do PRL. Jego działa były najpierw na indeksie, a potem nie pasowały do wąsko praktycystycznej, redukcjonistycznej, empirycznej pedagogiki. Dzisiaj Europa świat odkrywa Korczaka, poznajemy Korczaka, dorastamy do Korczaka. Tak się składa, że dopiero dzisiejsza pedagogika, dzisiejsze nauki społeczne otwierają się na taki typ myślenia i działania jaki prezentował Korczak.
Korczak marzy o napisaniu wielkiego dzieła o dziecku, o dotarciu, tak jak chcieli tego przedstawiciele Nowego Wychowania, do tajemnicy rozwoju dziecka. „Wielka synteza dziecka – oto co mi się śniło, gdy w bibliotece paryskiej z rumieńcem wzruszenia czytałem dzieła francuskich klasyków- klinicystów” – napisze Korczak (Korczak, 1984, s. 271). Zgłębia tę syntezę w różny sposób. Jako lekarz – stosuje ścisłe narzędzia – waży, mierzy, porównuje, jako literat dialoguje z dzieckiem, przekomarza się z nim, prowokuje ale nie ośmiesza. Jako wychowawca wchodzi w realny kontakt z dzieckiem, rozmawia, pracuje, bawi się, uczy. Dzisiaj powiedzielibyśmy – wypełnia codzienność, gdy wspólnie uczy czyścić buty, gdy obcina dzieciom włosy. Towarzyszy dzieciom w rozwoju i wspiera ten rozwój.
Wychowanie jest służbą nieznanemu, wychowanie jest wspieraniem rozwoju Korczak nie szukał braków, deficytów dziecka. Pokazywał jego siłę i rozwój, fascynował się rozwojem. Widział ten rozwój w perspektywie biologicznej i filozoficznej. Dziecko – dwie komórki, dziecko 10 funtów związków chemicznych, genetycznie związane z rodzicem i z cała przyrodą, pyłek ,który ogarnie myślą wszystko: gwiazdy i oceany, góry i przepaście – napisze Korczak (Korczak, 2002, s. 19). Ta wielka siła rozwoju będzie popychać dziecko do wzrostu. „Czym jest dziecko? Czym jest bodaj tylko fizycznie? Pytał Korczak. Jest ustrojem rosnącym. Słusznie. Ale przyrost wagi i miary jest tylko jednym zjawiskiem obok wielu” (Ibid., s. 59).
Dziecko pyta, błądzi, poznaje. Dusza dziecka jest równi złożona jak nasza, pełna podobnych sprzeczności, tragicznie zmagająca się z odwiecznym, pragnę ale nie mogę, wiem, że należy ale nie podołam. Dla dziecka ten rozwój jest trudem, wysiłkiem. Dla dorosłego,
dla rodzica wychowawcy jest tajemnicą, przez która chce się przedrzeć, poznać dziecko, nauczyć się dziecka.
Obok tej biologicznej perspektywy rozwoju, pojawia się także perspektywa filozoficzna. Rozwój dziecka wpisuje się w otwartą przestrzeń, w której nie można szukać wyraźnych granic, reguł postępowania, metod pracy z dzieckiem. Nie można go sprowadzić do czystej praktyki. Nie da się opisać prostymi zasadami Rozwój to czas, bynajmniej nie liniowy, pozbawiony prostych wektorów przeszłości, przyszłości. Rozwój nie można opisać prostymi zasadami. Nie można go sprowadzić do działań. Trzeba go zgłębiać, starać się odkrywać, rozumieć. towarzysząc dziecku w codziennych sprawach. Wtedy można dostrzec najszersze wymiary rozwoju dziecka przekraczające granice kształtu, czasu i przestrzeni. Dziecko- bezmiar, dziecko i wieczność, dziecko – pyłek w przestrzeni, dziecko moment w czasie. Dzieci – bosy proletariat, dzieci – lud małorosły – napisze Korczak (Ibid., 21).
2. 1917 r. 35-letni Korczak – lekarz, żołnierz, ordynator polowego lazaretu dywizyjnego w Głuboczku na Ukrainie pisze swój słynny esej Jak kochać dziecko – dzieło szczególne, pisane pod hukiem armat, dzieło pełne mądrości ale i ciepła, liryzmu mieszającego się z determinacją i wojskowym porządkiem.
Już na początku tego działa zarządzi wojskowy apel . „Baczność Albo porozumiemy się teraz albo rozejdziemy na zawsze. Korczak rzuci wojskową komendę „Wzywam o Magna Charta Libertatis, o prawa dziecka”. Wymieni trzy: prawo dziecka do śmierci, prawo dziecka do dnia dzisiejszego, prawo dziecka, by było tym czym jest. Dziesięć lat później będzie mówił o prawie dziecka do szacunku, prawie dziecka by było, czym jest.
To nie jest przypadek, że Korczak używa pojęcia prawo. Znaleźć je można często w lekturze Korczaka. Korczak nie mówi zwyczajnie, że dzieci trzeba szanować, że dzieci mają być szanowane. Mówi o prawach dziecka. Było to zrazu Prawo do śmierci, prawo do tego by było tym kim jest prawo do dnia dzisiejszego. Synteza tych praw stanie się najważniejsze prawo dziecka do szacunku.
Korczak nie był pierwszy, który mówi o prawach i ochronie prawnej dzieci. Upominał się o nie ruch robotniczy, w Polsce wiele o prawa dziecka robotniczego do nauki, do rozwoju walczyła Stefania Sempołowska. O prawa do ochrony zdrowia, do rekreacji nawoływali lekarze, higieniści. Docierały do Polski międzynarodowe inicjatywy ochrony dzieci
Korczak znał międzywojenny ruch na rzecz ochrony i praw dziecka. Popierał go i można powiedzieć, że włączał się w te działania. Korczakowskie prawa dziecka miały jednak inny charakter, niż te wcześniej podane ustalenia prawne międzynarodowych i polskich gremiów.
Korczakowskie prawa zbliżały się raczej do uniwersalnej filozoficznej i społecznej interpretacji prawa. Można je analizować w perspektywie prawa naturalnego odczytywanego z Natury człowieka jak i na podstawie boskiego zamysłu czyniącym z dziecka najdoskonalszy twór .Jak dowodzi Michael Freeman „współczesna koncepcja praw człowieka jest modyfikacją koncepcji prawa naturalnego jak to kiedyś formułował John Lockea” Freeman, 2007, s. 32).
Korczakowskie prawa dziecka nierozerwalnie związane są z rozwojem. Rozwój i dobro, rozwój i moralność. Dziecko ma prawo do grzechu, do błądzenia, do niewiedzy. Dziecko jest dobrem, dobrem najwyższym i czyni dobro. Z czym to się łączy? Z niezbywalną godnością dziecka. Dziecko jest osobą, dziecko jest człowiekiem. Nie zadatkiem na człowieka ale człowiekiem tu i teraz – powie Korczak. Dziecko ma z jednej strony takie same prawa jak dorosły, a jednocześnie
Jest jednak szczególna cecha praw dziecka. Prawa te wykluwają się w relacji dziecko- dorosły. Z jednej strony dorośli dorastają do szacunku i ufności wobec dziecka, z drugiej strony dziecko uczy się zaufania do nas i samo mówi co jest jego prawem – pisze Korczak (Korczak, 2002, s. 55). Prawa dziecka generują się zatem z relacji wychowawczej. Wyrastają z dialogu z dzieckiem. Mamy je dostrzec, odkryć i poznać. Simone Weil nazwie to odczytywaniem powinności. Im jaśniej odczytamy te powinność tym bardziej jesteśmy gotowi ja spełnić – powie Weil (Weil, 1996, s. 322). Thommas Hammarberg – przedstawiciel Rady Europy, propagator pedagogiki korczakowskiej w uroczystym wykładzie z okazji przyznania Doktoratu Honoris Causa w APS w Warszawie oznajmi „prawa dziecka są zadaniem edukacyjnym”.
Prawa dziecka dla Korczaka to powinność nakaz. Korczak stawia nas w szeregu do apelu o prawach dziecka i zgłasza ultimatum „albo porozumiemy się teraz albo rozejdziemy na zawsze. To rodzaj wyzwania, presji do umowy społecznej. Korczak usiłuje nas przekonać, nakłonić do takiej społecznej umowy. Zrobimy to teraz albo nigdy – mówi. Oznacza to, że nadszedł szczególny czas, pojawiły się odpowiednie warunki do zawiązania takiej umowy. Pojawił się wreszcie ktoś za kim stoi siła perswazji i moc idei, którą reprezentuje.
Korczakowskie prawa dziecka nie są łagodną, prośbą. „Korczak żąda praw. W modlitwie wychowawcy staje z tym żądaniem przed Bogiem. Jest silny i zdeterminowany. „Żądam, bo już nie dla siebie”
mówi do Boga. Żądam dla dzieci (Korczak, 1978, s. 273). Korczak występuje tutaj w roli hobbesowskiego suwerena. Jest rzecznikiem adwokatem dzieci. Ma ich legitymizację. Nie jest jednak uzurpatorem. To nie jest władza. To misja, która Korczak zdobywa i poznaje jako dziecięcy lekarz, jako korepetytor, literat, działacz społeczny i wychowawca. Korczak jako pierwszy polski Rzecznik Praw Dziecka odwołuje się uniwersalnych wartości ale i do praktyki społecznej, kontekstu kulturowego, historycznego, religijnego.
Najważniejsze u Korczaka jest prawo dziecka do szacunku. To prawo Korczak przedstawia i rozwija w szczególny sposób w eseju Prawo dziecka do szacunku, który uznawany jest za korczakowskie pedagogiczne credo.. Definiuje je negatywnie i pozytywnie. Negatywna definicja to wskazanie na lekceważenie dziecka, nieufność, niechęć do dziecka.” Przykro być małym” (Korczak, 2002, s. 155). „Mała rynkowa wartość młodego” (Ibid., s. 157). Dziecko nie jest żołnierzem, nie broni ojczyzny, choć wraz z nią cierpi” (Ibid., s. 160). Lekceważymy dziecko, popędzamy, krzywdzimy, poniewieramy, pokazujemy dziecku, czego nie wie, demonstrujemy, że jest dla nas ciężarem, zabraniamy, zmuszamy, karzemy
Przeciwieństwem tych negatywnych oskarżeń jest fundamentalna teza Korczaka „, że dzieci zasługują na szacunek, zaufanie i życzliwość”.
Prawo dziecka do szacunku jest najważniejszym i szczególnym prawem. Jest to prawo nadające dziecku uprawnienia do wypowiadania się w swoich i cudzych sprawach, do poważnego i sprawiedliwego traktowania jego spraw, do protestu i upominania się, a nawet żądania stosownych dla siebie rozwiązań, do własnej niewiedzy, do smutku, do własnego trudu rozwoju, poprawy, do własnych błędów, do działania.
Dwa wątki dominują w analizie korczakowskiego prawa dziecka do szacunku: 1. wartość i godność dziecka oraz 2. dziecięce obywatelstwo. Dziecko jest najwyższą wartością, darem. Taki aksjomat ma swoje źródła w religii i kulturze. Dziecko jest nadzieją społeczeństwa. Dziecka nie można traktować jako zadatku na przyszłe człowieczeństwo. Ono jest już człowiekiem. Tu i teraz. Nie potem, w jakiś innych czasach i przestrzeniach.
Nie ma dzieci jest człowiek, który ma niezbywalną godność i prawo do szacunku –to hasło stało się mottem ogłoszonego przez Polski Parlament z inicjatywy Rzecznika Praw Dziecka – Roku Janusza Korczaka. Pod tym hasłem gromadziliśmy się na wielu konferencjach i spotkaniach w Polsce i zagranicą. Pod tym hasłem obradowaliśmy w czasie Międzynarodowego Kongresu Praw Dziecka, który przed kilkoma dniami zakończył się w Warszawie. To hasło staje się także wyzwaniem dla nas zgromadzonych w tej sali. Siłą Korczakowskiej pedagogiki nie jest bowiem dawania prostych rad, pouczeń ale zmuszanie do stawiania pytań i szukania samodzielnych odpowiedzi. Dlatego jego idee są tak czytelne dla ludzi różnych kultur, religii, narodowości i tak uniwersalnie zanurzone w tradycji i przeszłości, a jednocześnie wybiegające w przyszłość.